10 godzin
7 maja 2007
Po weekendzie majowym jeno już zostaÅ‚o wspomnieÅ„ miÅ‚ych parÄ™ i puszek na podÅ‚odze pokoju. Kraków byÅ‚, Kazimierza Wielka też. Impreza urodzinowa z rodzinkÄ…, potem imieniny mamy, na niej trochÄ™ wódki popitej później urodzinowymi browarami wypitymi z Namakemono i MFK. Pozytyw, aczkolwiek po tym ostatnim nieco gÅ‚owa bolaÅ‚a, czÅ‚owiek poÅ‚amany byÅ‚, a Gałązka JabÅ‚oni ubaw niezÅ‚y miaÅ‚a. Zgubne skutki picia wódki… Jednak wiadomo przecież, że różaÅ„ca i wódki to siÄ™ nigdy nie odmawia!
No tak… Gałązka JabÅ‚oni. Przeurocza drobniutka osoba, przez, którÄ… w piÄ…tek miaÅ‚em glany druzgocÄ…co zakurzone, a w niedzielÄ™ zabÅ‚ocone, o! Wybaczam jednakowoż. :P W koÅ„cu dawno z nikim tak przyjemnie nie piÅ‚o mi siÄ™ soku, prawie ‘erotycznego’, nikt też jeszcze nie Å›piewaÅ‚ specjalnie ‘for mi’. Nie obyÅ‚o siÄ™ jednak bez drobnych problemów technicznych, ale cóż… przynajmniej wesoÅ‚o byÅ‚o. Mego brata uprzejmie zaÅ› informujÄ™, iż nie koniecznie musiaÅ‚ reagować na mój status na GG brzmiÄ…cy:„z GałązkÄ… JabÅ‚oni, gdzieÅ› pozytywnie ^^â€? dzwoniÄ…c i pytajÄ…c „gdzie Ty siÄ™ plÄ…tasz z tymi patykami?â€?. ZwÅ‚aszcza, że „patykiâ€? życzliwie siÄ™ uÅ›miechajÄ… i pozdrawiajÄ… brata, o!

Kazimierska ludność witająca dopiero co przybyłego Elpasa.
Przyjemny weekend za mną, zdecydowanie. Nogi bolą jeszcze trochę. Głównie temu, że wczoraj wróciłem po 23:00 do domu, a rano trzeba było na 6:00 do pracy. Żałować to ja nie żałuję mimo wszytko. Zwłaszcza tych 10 godzin, wyrwanych z piątku i niedzielnego popołudnia. Dziękuję Gałązko Jabłoni. :) Przy Tobie nawet beztroskie „to było głupie� nie wydaje się głupie, a popiersie Kościuszki staje się atrakcyjne z turystycznego punktu widzenia. Pozytywnie tak, bobowo-marleyowo! Będzie dobrze. :)
Tak już w klimatach koÅ„czÄ…co-finiszujÄ…cych nadmieniÄ™, iż Polska to zaiste dziwny kraj. PeÅ‚en BUS Å›wiatÅ‚ych, przepeÅ‚nionych dobrociÄ…, katolików jedzie z Krakowa, a tylko jakiÅ› dÅ‚ugowÅ‚osy, odziany na czarno, sÅ‚uchajÄ…cy KATa satanista z Å»arnówki kwapi siÄ™ do tego, aby ustÄ…pić miejsca starszej pani. SÄ… takie rzeczy, za które nie zapÅ‚acisz kartÄ… MasterCard. Do nich zdecydowanie należy zaliczyć szeroko otwarte usta zdziwionej pani z busa oraz jej późniejszy miÅ‚y uÅ›miech i króciutkie „dziÄ™kujÄ™â€?. DokÄ…d ten Å›wiat zmierza? Trzeba siać, siać, siać… Ave. \m/
001: Winix,
7 maj 2007, godz. 15:40To ja też siÄ™ pochwalÄ™. WracajÄ…c z tegodniowej matury z jÄ™zyk angielskiego odziany w garnitur i fryzurÄ… ala Tyler Durden z “Podziemnego KrÄ™gu” również ustÄ…piÅ‚em babci w autobusie miejsca, mimo, że innemu frajerowi w garniturze (a byÅ‚a nas spora gromadka) nawet siÄ™ dupy podnieść nie chciaÅ‚o, bo “Kurwa, zajebiÅ›cie, wykurwiÅ›cie, chój” byÅ‚o o wiele ciekawsze w ich pojmowaniu Å›wiata. Idźta w pizdu, chyba jedyny ze mnie prawdziwy, wychowany “wyksztaÅ‚ciuch” w niedojebanym Sandomierzu.
A matura kiepsko. :) Z gÅ‚oÅ›nika zamiast słów lektora sÅ‚yszaÅ‚em jakieÅ› przedziwne “buu buu buu…”, coÅ› jakby Å›piew wielorybów…
002: Gałązka Jabłoni,
7 maj 2007, godz. 17:02“… kiedy tÄ™skniÄ™…”
A niektórzy się ze mnie śmieją, że matematyczką jestem, podczas gdy sami liczą spędzone razem godziny :)
Mam nadzieję, że dziesiątka stanie się kiedyś dwudziestką czwórką i coraz więcej i więcej :)
A te “patyki”… hmm.. wybaczam bratu i szczerze pozdrawiam :)
“… zamykam powieki… ”
Trzeba jeszcze zrobić wycieczkÄ™ na jakÄ…Å› polanÄ™, bo te sny psikusy robiÄ… i tyle :) trawka, niebo i my…
“… i jesteÅ›…”

Reakcje (2)