Yjs!
11 lipca 2007
TydzieÅ„ jakiÅ› taki zabiegany. Niedziela z GałązkÄ… JabÅ‚oni, moimi Chabeździami kochanymi. SiÄ™ pospacerowaÅ‚o po Kazimierzy Wielkiej, a jak! Przy okazji tych romantycznych pochodów przyuważyÅ‚em sobie karawan, którym bym chciaÅ‚ w ostatniÄ… podróż udać. Tak, nawet ja! Wszystko to dziÄ™ki wdziÄ™cznej rejestracji, która z niego wrÄ™cz siÄ™ do mnie uÅ›miechaÅ‚a…

Pozytywny dzieÅ„ mimo faktu, że przedostatni PKS do Krakowa mnie nie wziÄ…Å‚ z przystanku (kierowca za to siÄ™ Å‚adnie do mnie uÅ›miechnÄ…Å‚, kurwa…), przez co musiaÅ‚em jechać busem na Czyżyny, potem tÅ‚uc siÄ™ przez pół godziny tramwajem, a na koÅ„cu wejść na RDA w Krakowie w momencie, gdy odjeżdżaÅ‚ ostatni autobus do Zawoii o 20.40… Takim sposobem trzeba byÅ‚o iść na BUSa o 22.00, w Makowie byÅ‚em o 23.30 i zapieprzaÅ‚em na nogach do domu. MiÅ‚a sprawa, zwÅ‚aszcza że nastÄ™pnego dnia do pracy trzeba byÅ‚o na 6.00. Dobrze, że chociaż Szymon z Grrr.pl wyrozumiaÅ‚y byÅ‚ i znalazÅ‚ kogoÅ› kto za mnie napisaÅ‚ notki na poniedziaÅ‚ek rano.
Tydzień mimo wszelkich przeciwności losu zaczął się jednakowoż pozytywnie. W poniedziałek po pracy piwo z Namakemono, potem mała wizyta w Jego mieszkaniu. No nie moja wina, że nocy wcześniejszej spałem mało i jakoś się mi tak przysypiało. Nawet ciężkie, rzucane w moją stronę baterię nie pomagały. We wtorek piwo z Gabem tym razem. Trzeba było godnie pożegnać go przed kolejna wakacyjną wyprawą do Dojczlandu, w celu zarabiania kolejnych setek Ujro.
Dzisiaj po pracy pracowicie. Poprzez Internet wyraziłem chęć zostania studentem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jutro wyślę podania wraz z dowodem wpłaty opłaty rekrutacyjnej na dwa wybrane kierunki. Może się uda gdzieś dostać z tymi moimi marnymi wynikami? Jeśli nie to plan awaryjny już Elpie obmyślił. Będzie dobrze!
Miłe takie te ostatnie dni. Teraz będzie oczekująco. Z jednej strony za dni 11 mam tydzień urlopu, który spędzę z Moją Mroczną Panią (w skrócie: MMP). Z drugiej jeszcze w czasie tego urlopu dowiem się czy dostałem się na UJ. Będzie się działo, ha! Trzymać kciuki, bo kierunki obrałem sobie bardzo ciekawe i miło będzie sobie studiować w Krakowie. Yjs!
001: Gałązka Jabłoni,
12 lipiec 2007, godz. 09:43Oj, trzeba nad tym “yjs” jeszcze popracować :P
Aha, chciałam zaznaczyć, że ów kierowca, który się nie zatrzymał, to NIE JEST rodowity Kazimierz/ Kazimierzak/ Kazimierzan/ Kazimierzanin- jak się to w ogóle odmienia? :)

Reakcje (1)