Oczekiwanie, pfff…

27 sierpnia 2007

Wczorajszy dzień upłynął pod znakiem Kazimierzy Wielkiej i pogłębiającego się uczucia głębokiego oczekiwania. W końcu już cztery dni tylko zostało do przybycia Gałązki Jabłoni do mej rodzinnej Żarnówki. Pojawiły się pewne wątpliwości, co do wypadu w góry, ale zobaczymy jak to będzie. Pogoda, kondycja, zdrowie, o? Tak czy owak będzie miło, a jakże!

Pozytywny akcent dnia dzisiejszego: bilety przyszły. Pierwszy raz skorzystałem ze sklepu ticketpro.pl i przyznac muszę, że tempo realizacji zlecenia zacne mają. Zadowolony jestem. Tak czy owak bilety na dwa koncerty w domu.

marduk.jpg

9 września wybieram się na koncert Behemotha (support: Hatesphere, Rootwater), a 10 września na występ szwedzkiego zespołu Marduk (support: Koldbrann, Massemord). Oba eventy w krakowskim Loch Ness. Będzie się działo. Piękny maratonik się szykuje. Na odsypianie Marduka wziąłem sobie nawet urlop w pracy. Jednak i tak będzie wesoło, bo pomiędzy jednym, a drugim koncertem idę do pracy na 6.00 rano. Co to jednak dla mnie? Pfffyfam na zmęczenie, o!

 

Reakcje (4)

001: Gałązka Jabłoni,

28 sierpień 2007, godz. 07:52

Oj, te “pewne wÄ…tpliwoÅ›ci” pojawiÅ‚y siÄ™ dosyć szybko :)
Ale lojalnie i oficjalnie oświadczam: na Jasień nie póde! :P

002: defu,

28 sierpień 2007, godz. 11:28

no i pfyfaj dalej na zmęczenje, pozdrów Ja ode mnje ^^

003: Lukaszeq,

29 sierpień 2007, godz. 08:29

Najbliższy koncert ode mnie w Warszawie - 275 km plus zero perspektyw na przekimanie ciężkich chwil po koncercie. ;) Wciąż się waham. Ale grają trzy bandy, które chciałem zobaczyć live! Hatesphere - nadzieja thrashu. Ostatni krążek mnie rozjebał.

004: Elpie,

29 sierpień 2007, godz. 14:14

Hm, ja mam prawie 100 km do Krakowa. Jednak przyznać muszę, że coś w okolicach się trafia ostatnio nawet często. :) Ot, chociażby Wolna Grupa Bukowina czy Koniec Świata, na który ostatecznie nie dotarłem.