Behemoth, Kraków 09.09.2007

11 września 2007

Na miejsce dotarłem tuż przed godziną 20.00. Rootwater sobie darowałem, niezbyt wafli lubie. Średniej jakości wokal, ich wygląd oraz prezentowana muzyka bardzo średnio mnie rusza. Tym bardziej niezbyt pasowali mi jako support tego, na co wszyscy tego wieczoru czekali. Tak czy owak usłyszałem tylko ostatni kawałek przez nich grany, w tym czasie składając swoje rzeczy w szatni. Przy okazji pochwalić się muszę, iż spore szczęście mnie spotkało, bo zająłem jeden z ostatnich wieszaków. Wejście do Loch Ness w skórze nie byłoby niczym sympatycznym, bo atmosfera była dość tropikalna.


Hatesphere - Forever War

W Å›rodku tÅ‚umy. Już w momencie gdy na scenie pojawiÅ‚ siÄ™ Hatesphere w okolicach sceny byÅ‚o ciężko oddychać. Raz nawet miaÅ‚em ochotÄ™ znaleźć siÄ™ w mÅ‚ynie. DarowaÅ‚em sobie jednak po zobaczeniu pewnego maÅ‚poluda. Bez koszulki, rÄ™ce dÅ‚ugie, Å‚okcie na wysokoÅ›ci głów innych oraz wÅ‚osy na plecach dÅ‚uższe nić u mnie na… Tak czy owak, postaÅ‚em trochÄ™ w tÅ‚umie i wróciÅ‚em do popijajÄ…cych piwo znajomych. MaÅ‚opolud zniechÄ™ciÅ‚ nie tylko mnie jeÅ›li chodzi o pogo w tym czasie…


Behemoth - Slaves Shall Serve

Zgodnie z planem, około godziny 21:10 na scenę wyszedł Behemoth. Tutaj już innego wyjścia nie było, jak znaleźć się pod samiutką sceną, chociaż na część występu. Tak też uczyniłem. Młyn ciasny jak cholera, praktycznie zero przestrzeni. Mimo to dosyć sympatycznie było. Nieco obolałe żebra, kilka siniaków, jak to po dobrym koncercie. Długość występu sympatyczna, repertuar też. Przyznać jednak muszę, iż jakimś ogromnym fanem zespołu nie jestem. Zwłaszca tego, co prezentują na ostatnich płytach. Mimo tego koncert zdecydowanie udany.

 

Reakcje (2)

001: OsaX Nymloth,

11 wrzesień 2007, godz. 19:45

Nergal nadal bombardowaÅ‚ “filozofiÄ… ze sceny” niczym Rydzyk z ambony? :P

002: Elpie,

11 wrzesień 2007, godz. 19:48

chyba się chłopina jednak bardziej na grze skupiła. aczkolwiek pierwszy raz Behemotha na żywo widziałem, więc porównania nie mam. ;)