KAT & R.K., Kraków 08.12.2007

20 grudnia 2007

Witam w imieniu Romana Kostrzewskiego i zespołu KAT - takimi oto miłymi słowami powitał nas pan na bramie klubu Loch Ness. W skromnym, dwuosobowym gronie wybraliśmy się na koncert zdecydowanego polskiego klasyka mocnej muzyki. Otwarcie bram o godzinie 19:00. Godzina 19:30, Gab i ja zaczynamy się powoli wkurwiać, zwłaszcza, że cały czas słychać próby zespołu i głos Romka, a „brama” pozostaje zamknięta. No, ale ok. Po kilku chwilach napakowany ochroniarz odsłonił drzwi i w końcu trafiamy do środka.

kat_plakat.jpg

Jeżeli mam być szczery to takich ilości ludzi nie spodziewałem się na tym koncercie. Po tym, jak na Marduku widziałem 100, może 200 osób naprawdę dziwnym zjawiskiem był dla mnie wypełniony po brzegi klub na koncercie KAT. Cóż, może to siła polskiej muzyki? Wszak w tym samym miejscu, na gigu Behemota i koncercie Acid Drinkers (na który niestety nie dotarłem) było podobnie. Siła siłą, ale przyznać trzeba, że koncert był wyśmienity. Muzycy zaserwowali nam wszystko, co najlepsze w ich dyskografii. Zaserwowali 2 długi godziny z ich muzyką.

romek.jpg
Roman Kostrzewski we własnej osobie, o!

„Diabelski dom”, „Łza dla cieniów minionych”, „Purpurowe gody”, „Cmok-cmok, mlask-mlask”, „Noce szatana”, „Odi Profanum Vulgus”, „Bramy Żądz”, „Wyrocznia”, „Czas zemsty” i jeszcze parę tytułów (wśród nich bodaj dwa zupełnie nowe), których w tym momencie spamiętać nie mogę było naprawdę miło usłyszeć. Osobiście zabrakło mi tylko „Niewinności” i zajebiście przeze mnie lubianego „Stworzyłem piękną rzecz”.


KAT – Stworzyłem piękną rzecz (teledysk fana)

Świetny koncert świetnego zespołu, który jak żaden inny przyczynił się do rozwoju polskiej sceny metalowej. Doskonale było to widać spoglądając ukradkiem na publikę zebraną w Loch Ness. Nie byłem jeszcze na żadnym koncercie, na którym średnia wieku byłaby tak wysoko. Pocieszne to takie. Wrażenia z koncertu jak najbardziej pozytywne, a jakżeby inaczej. Do tego wszystkiego Roman, który udanie publikę zabawiał swoją konferansjerką. Nie zabrakło specyficznych żartów, czy też opowieści z życia wziętych. Spójrz na wielki czarci ołtarz!

Fot.: KAT

 

Reakcje (1)

001: szczur,

24 grudzień 2007, godz. 12:14

Kat… Żyć nie umierać! było lepiej, niż na ich poprzednim koncercie, lepsza setlista i całokształt ogólnie. Śmiem jednak twierdzić, ze na Acidach tłumu było jeszcze więcej… w każdym razie: koncert niebanalny i warty przeżycia, nawet , gdy miało się ekipę jeszcze mniejsza, niż Ty, czyli było się ekipa sama w sobie ;>