Juvenalia 2008, 10.05.2008 Kraków
28 maja 2008
Nie ukrywam, że pojawiÅ‚em siÄ™ na tegorocznych, krakowskich Juvenaliach tylko i wyłącznie ze wzglÄ™du na Frontside. I ogólnie chyba takie podejÅ›cie byÅ‚o jak najbardziej sÅ‚uszne. KSU, kiedyÅ› interesowaÅ‚ mnie bardziej, a na żywo zrobiÅ‚o na mnie wrażenie Å›rednie. Lao Che również jakoÅ› specjalnie mnie na kolana nie rzuciÅ‚o. Frontside natomiast jak to Frontside… Napierdalać!

Przykre jednakowoż to, że organizacja kulała dość mocno. Ktoś niezbyt zwrócił uwagę na ilości sprzedawanych biletów, co spowodowało ogromne kolejki przed wejściem. Szczególnie rozświeczyło to ludzi, którzy chcieli zobaczyć Frontside (grali pierwsi) oraz KSU (grali drudzy). Niektórym niestety nie udało sie dotrzeć na występ swoich ulubieńców.
Frontside - Naszym przeznaczeniem jest płonąć
Inna przykra sprawa to ochrona. No cóż… po raz kolejny przekonaÅ‚em siÄ™, że na darmowych/półdarmowych imprezach panowie i panie w czarnych kubraczkach nie mogÄ… być na wysokim poziomie. Dla ochrony normalne byÅ‚o, że “latajÄ…ce” osoby Å›ciÄ…ga siÄ™ na ziemiÄ™ i wyrzuca z koncertu. Nie wspomnÄ™ też o tym, że zabrano mi mój arcyniebezpieczny Å‚aÅ„cuch na klucze, który naturalnie skradziono mi w depozycie.
Ściana śmierci
Ogólnie jednak źle nie było. Udało mi się wejść na koncert o czasie, zobaczyłem cały Frontside. Po koncercie czas leciał wyjątkowo szybko. Poplątaliśmy sie z Bartkiem, Darkiem i Grześkiem nieco po Krakowie, a następnie przeczekaliśmy do rana w jakiejś knajpie. Potem pociąg, cała noc rozmów i jestem w domu. Gig udany. Oczywiście pamiętając o tym, że był on półdarmowy, co niosło ze sobą pewne niuanse.
Fot.: g.chorus
